W CZASIE I PRZESTRZENI. 10 filmów historycznych z dziesięciu krajów

Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Każde państwo ma swoją historię, zapisaną w kronikach lub przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Dlatego kino historyczne to gatunek uniwersalny, uprawiany wszędzie tam, gdzie rozwija się kinematografia. Przynależność konkretnych filmów do tego gatunku wydaje się na pozór oczywista, ale często budzi jednak wątpliwości. Powstają one na skutek zbyt dużych odstępstw od tego, co o historii wiemy z podręczników. Stare kroniki i badania archeologiczne wiele wyjaśniają, ale nie stworzą pełnego obrazu dawnej rzeczywistości. Reżyserzy niejednokrotnie posługują się materiałami historycznymi po to, by opowiedzieć fikcyjną fabułę, najczęściej przygodowo-romantyczną. Mają do tego prawo, ale jeśli ważnym czynnikiem spektaklu czynią wiekopomne wydarzenie historyczne, to nie ma powodu, by nie zaliczyć go do gatunku. Odstępstwa od „prawdy” nie zawsze są błędami twórców, często służą bowiem określonym celom – wynikają z budżetu, wygody, specyfiki, kreatywności...

ZBRODNIA, TAJEMNICA, SUSPENS. 15 najlepszych filmów Alfreda Hitchcocka


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Nie ma drugiego reżysera takiego jak Alfred Hitchcock, który wywarłby tak ogromny wpływ na przyszłe pokolenia. Dzisiaj właściwie każdy trzymający w napięciu film można nazwać hitchcockowskim thrillerem i każdy wie, o co chodzi. Tak jakby był on twórcą tego gatunku. On jednak z thrillera, który był gatunkiem niższej klasy wydobył całą kwintesencję, ukształtował go tak mocno, że gatunek zaczął się kojarzyć z prawdziwym kinowym doznaniem, a więc generatorem suspensu, emocji i strachu. Trudno zaliczyć reżysera do mistrzów kryminału, ponieważ kryminał kojarzy się z łamigłówkami, a Hitchcocka nie interesowały łamigłówki. Chodziło mu o efekt suspensu, który jest cechą charakterystyczną thrillera. Jego zdaniem suspensu nie osiąga się finałowymi twistami, lecz stopniowaniem napięcia przez cały film, a więc wykładając powoli poszczególne karty, nawet jeśli ma to oznaczać podanie tożsamości mordercy zbyt wcześnie.

The King of Fear. Ekranizacje prozy STEPHENA KINGA

21 września Stephen King obchodził 70. urodziny. Warto z tej okazji przypomnieć interesujące – niekoniecznie najlepsze – ekranizacje jego prozy. King jest wszakże nie tylko najpopularniejszym i bardzo płodnym pisarzem, ale również najczęściej ekranizowanym autorem. Jego filmografia składa się z dwustu czterdziestu tytułów, na co duży wpływ miał sam pisarz, gdyż prawa do sfilmowania opowiadań sprzedawał często za dolara (tzw. dollar babies), pomagając tym samym studentom, którzy wpisując do swojego CV współpracę ze Stephenem Kingiem przyciągali uwagę potencjalnych pracodawców. Chociaż nazywano go „królem horroru”, tworzył również w ramach innych gatunków: kryminału, fantastyki, powieści obyczajowej i psychologicznej. Pisał nie tylko powieści i opowiadania, ale również scenariusze filmowe, zarówno adaptowane jak i oryginalne. Jeden film wyreżyserował, w kilku również wystąpił, przeważnie były to epizody, ale zdarzyła mu się również ważna rola w The Lonesome Death of Jordy Verrill, będącym częścią antologii Creepshow (1982) George'a A. Romero. 

Osławiona

Notorious (1946 / 100 minut)
reżyseria: Alfred Hitchcock 
scenariusz: Ben Hecht

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl
w cyklu Czarno na białym 

Recenzja zdradza kluczowe elementy fabuły, w tym zakończenie.

W latach czterdziestych Alfred Hitchcock rozpoczął podbój Stanów Zjednoczonych. Ale wciąż pozostał brytyjskim filmowcem realizującym swoje kino. Wprawdzie współpraca z Davidem Selznickiem nie układała się najlepiej, ale w ojczyźnie także miał problemy z przeforsowaniem własnych pomysłów. Szczególnie głośny był jego konflikt z Charlesem Laughtonem na planie Oberży Jamajka (1939). Być może to właśnie on sprawił, że Hitchcock podjął decyzję o przeprowadzce, licząc na większą swobodę. Dopiął swego. Mimo początkowych trudności, szybko przystosował się do nowych warunków, a w 1946 został producentem, otrzymując tym samym pełną kontrolę nad własną twórczością. Kodeks Haysa wciąż obowiązywał i Hitchcock musiał pewne warunki zaakceptować, ale i tak udało mu się stworzyć szereg ponadczasowych arcydzieł.

Splat! FilmFest3. KILLING GROUND

(2016 / 88 minut)
scenariusz i reżyseria: Damien Power

Film obejrzany podczas trzeciej edycji festiwalu horroru Splat! FilmFest w Lublinie.

Dla miłośników opowieści survivalowych Killing Ground (Zabójcza ziemia) to nie lada gratka. Australijskie kino tego gatunku posiada komponenty, dzięki którym znakomicie się to ogląda. Przede wszystkim plenery są majestatyczne i mroczne, piękne i niepokojące. Wystarczy zatrudnić dobrego operatora, który sfilmuje to w taki sposób, by wykreować nastrój. Słaby operator mógłby je sfilmować tak, że do filmu wkradłaby się nuda, ale Simon Chapman potrafił z pleneru wydobyć nie tylko piękno, ale i grozę. Realizujący dotychczas krótkometrażówki Damien Power także spisał się znakomicie. Stworzył realistyczny i brutalny thriller, wykazując się umiejętnością w dozowaniu napięcia. Aktorów poprowadził inaczej niż doświadczony przewodnik turystyczny, gdyż postanowił nie omijać szlaków niebezpiecznych, gotując im prawdziwą szkołę przetrwania.

Splat! FilmFest3. 68 KILL

(2017 / 93 minuty)
reżyseria: Trent Haaga
scenariusz: Trent Haaga na podst. powieści Bryana Smitha

Film obejrzany podczas trzeciej edycji festiwalu horroru Splat! FilmFest w Lublinie.
 
W poprzednim festiwalowym filmie (Midnighters) gra toczyła się o 50 tysięcy dolarów. W kolejnym stawką jest 68 kawałków, a więc mamy kolejną opowieść o bezgranicznej miłości do pieniędzy. Ale film Trenta Haagi na motywach książki Bryana Smitha jest zupełnie inny – właściwie pod każdym względem. Jest to produkcja bardziej krwawa i … znacznie bardziej zabawna. Mroczny nastrój ustąpił niczym nieskrępowanej zabawie, ale trudno jednak nie zauważyć tragizmu, który w trakcie seansu nieśmiało wyłania się na powierzchnię i dopiero po seansie zaczyna do widza docierać. Film znalazł się w sekcji Girl Power, mającej na celu pokazać mroczną naturę kobiet (w tej sekcji znalazły się również Tragedy Girls i M.F.A.). Chociaż już wielokrotnie portretowano na ekranie złe kobiety, to 68 Kill jest w stanie zaskoczyć szalonym rytmem i czarnym humorem.

Splat! FilmFest3. MIDNIGHTERS


(2017 / 94 minuty)
reżyseria: Julius Ramsay
scenariusz: Alston Ramsay

Film obejrzany podczas trzeciej edycji festiwalu horroru Splat! FilmFest w Lublinie.

„Krew ma słodki smak” – mówi jeden z bohaterów siedząc przywiązany do krzesła. Jest jeszcze rozluźniony, jest przekonany bowiem że ma asa w rękawie, który pozwoli mu się wyzwolić z więzów. Nie wie, że czeka go jeszcze wbijanie gwoździ w paznokcie, co osłabi jego pewność siebie. Jest to fragment filmu Midnighters, zrealizowanego przez braci Juliusa Ramsaya i Alstona Ramsaya. Obaj zajmowali się produkcją filmu, jeden napisał scenariusz, drugi reżyserował. Obaj przyjechali także do Lublina na Splat! FilmFest, gdzie film miał swoją polską premierę (światowa odbyła się w czerwcu na festiwalu w Los Angeles). Wspomniana scena sprawiała dużo frajdy zarówno reżyserowi jak i aktorom. Na szczęście tego na ekranie nie widać, udało się ją nakręcić w taki sposób, by widać było ból i cierpienie postaci. Midnighters nie jest rasowym horrorem, można w nim znaleźć elementy sensacyjnego thrillera, ale wykreowany klimat jest bardzo bliski filmom grozy.