Pięć smaków, cztery publikacje


Druga połowa listopada upłynęła mi na współpracy z serwisem Kinomisja, dla którego relacjonowałem 10. edycję festiwalu kina azjatyckiego, odbywającego się w Warszawie. Otrzymałem taką propozycję od Marcina Zembrzuskiego, redaktora naczelnego Kinomisji. W efekcie tej współpracy powstały cztery publikacje.

Żółte piętno szaleństwa. 10 włoskich gialli


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Najciekawsze w kinematografii jest obserwowanie jej rozwoju od początku do współczesności. To jak przyglądanie się dorastaniu dziecka, które badając wzrokiem i słuchem rzeczywistość kształtuje swój charakter, uczy się komunikacji, korzystania z techniki i literatury, ale też odnajduje w sobie pokłady wrażliwości dzięki muzyce i sztuce. Kino współczesne jest potomkiem starego kina - ma ono własny charakter, który wykształcił się dzięki doświadczeniu i kreatywności ojców i dziadków.

Podstawowa edukacja dziecka opiera się na nauce czytania i interpretowania dzieł literackich. Kino w swojej obecnej formie to również efekt czytania książek. Literatura inspirowała filmowców od samego początku i to z niej reżyserzy i scenarzyści uczyli się opowiadać historie, kreować bohaterów, tworzyć konflikty i rozwiązywać je. Szybko dostrzeżono, że kino pozwala na coś więcej niż opowiadanie historii. Sięgnięto więc po elementy charakterystyczne dla teatru: aktorstwo, scenografię i kostiumy. Skoro mamy już scenariusz, scenografię i aktorów to nie pozostaje nic innego jak wykorzystać teraz możliwości kamery i montażu, które najbardziej odróżniają kino od innych form sztuki, nadają mu indywidualnego charakteru.

Quarry. The Spirit of Memphis

Quarry (2016 / 8 epizodów)
reżyseria: Greg Yaitanes
pomysł serii: Michael D. Fuller & Graham Gordy na podst. serii książek Maxa Allana Collinsa
scenariusz: M. D. Fuller & G. Gordy; Jennifer Schuur (ep. 5), Max Allan Collins (ep. 6)

  Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Amerykańska interwencja w Wietnamie to temat wałkowany przez amerykańskie kino wielokrotnie i dzisiaj nie wydaje się zbyt atrakcyjny, toteż w XXI wieku filmy o wojnie w Wietnamie są rzadkością. Tym bardziej, że obywatele Stanów, nie potrafiący żyć bez wojny, stali się bohaterami nowego konfliktu - kampanii w Iraku, o której opowiedziała m.in. Kathryn Bigelow w Zamknięciu na ból (lub jak kto woli - w filmie The Hurt Locker. W pułapce wojny). TV Cinemax, próbując walczyć z bardzo silną konkurencją na rynku, zdecydowała się powrócić do lat siedemdziesiątych - do Ameryki ogarniętej powietnamską gorączką. Szukając charyzmatycznej postaci, która mogłaby przykuć widza do ekranu na wiele sezonów, sięgnęła po serię powieściową Maxa Allana Collinsa.

W upalną noc

In the Heat of the Night (1967 / 110 minut)
reżyseria: Norman Jewison
scenariusz: Stirling Silliphant na podst. powieści Johna Balla

 Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Amerykańskie kino wypuściło w roku 1967 sporą ilość filmów uznawanych dziś za klasyki gatunku. Wspomnę choćby o filmach Bonnie & Clyde i Parszywa dwunastka, w których zachwyca mistrzowska reżyseria i dosadność w kwestii ukazywania przemocy. Kryminał W upalną noc jest bardziej zachowawczy, ale swoją problematyką idealnie trafia w nastroje społeczeństwa - tego społeczeństwa, które żyło w Ameryce w latach sześćdziesiątych i słuchało przemówień Martina Luthera Kinga. Nagroda Akademii w kategorii najlepszy film była przede wszystkim symbolem poparcia dla słusznej ideologii, sprzeciwem wobec wszelkiej dyskryminacji. Jednak pod względem realizacyjnym czy aktorskim ten film broni się nadal i na pewno nie zasługuje na zapomnienie.

Opowieść o duchach z Yotsui

Tôkaidô Yotsuya Kaidan (1959 / 76 minut)
reżyseria: Nobuo Nakagawa
scenariusz: Masayoshi Ônuki & Yoshihiro Ishikawa na podst. sztuki Tsurui Nanboku

 Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl
Skrócona wersja tej recenzji trafiła do pracy zbiorczej Halloween Horror Show II, opublikowanej na Kinomisji

Kino japońskie to właściwie odrębny gatunek, do którego należy przyłożyć inną miarę niż do produkcji zachodnich. Inna kultura, zwyczaje, historia - to wszystko ma wpływ na kinematografię. Są państwa, które mają tak ubogą historię, że aby stworzyć szereg znakomitych filmów muszą sięgać do dziejów obcego państwa. Ale nie Japonia - ten kraj jest bogaty w doświadczenia, co znajduje odzwierciedlenie w kinematografii. Akira Kurosawa korzystał wprawdzie z zachodnich wzorców, ale w swoich filmach trzymał się japońskich tradycji i to on stał się głównym inspiratorem dla zachodnich filmowców, a nie odwrotnie. Od początku istnienia ruchomych obrazów w Kraju Kwitnącej Wiśni tradycją stało się regularne powracanie do dwóch nieśmiertelnych historii: Opowieść o 47 roninach z ery Genroku i Opowieść o duchach z Yotsui.

10 bram piekieł. 10 europejskich horrorów

„Piekło jest puste. Wszystkie diabły są tutaj” (W. Szekspir The Tempest)

 Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Dla miłośnika kina grozy każdy wieczór jest dobry na oglądanie horroru, ale mimo to zawsze szuka się pretekstu – jakiegoś znaku, który „mówiłby”, że teraz jest właśnie dobry moment: np. śmierć kogoś związanego z tym gatunkiem (Christophera Lee, Wesa Cravena i in.), rocznica śmierci lub urodzin, albo, tak jak teraz, zbliżająca się Wigilia Wszystkich Świętych (All Hallows’ Eve, czyli Halloween). Dla wielbiciela opowieści z dreszczykiem – w szczególności takiego, który zajmuje się pisaniem o filmach – to dobra okazja, by zarekomendować kilka ciekawych pozycji gatunku.

Pewnego razu w Almerii. 10 europejskich westernów


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

„Każda broń gra swoją własną melodię”.* Każdy spaghetti western jest inny, nawet jeśli wszystkie wyglądają podobnie. Przewijają się podobne typy postaci, identyczne są elementy ikonografii, a motyw zemsty występuje niemal wszędzie. No cóż… taki jest ten świat, można go zaakceptować lub nie. Dzięki Quentinowi Tarantino coraz więcej osób polubiło westerny, ale wciąż mało sięga po atrakcyjne starocia.

Na podstawie mitologii stworzonej w Stanach Zjednoczonych Włosi wykreowali własną mitologię wraz ze swoim panteonem bóstw i asów. Sergio Leone nie był pierwszy, ale to on znalazł sposób jak przyciągnąć do kin krajową publiczność. Fabułę samurajskiego dramatu Straż przyboczna (1961) przeniósł na meksykańsko-amerykańskie pogranicze drugiej połowy XIX wieku. Wprawił w ruch machinę, która nie zawsze działała jak należy, ale powstało dzięki niej kilka wartościowych, niezapomnianych obrazów.

Gorzki ryż. Realizm i noir

Riso amaro (1949 / 108 minut)
reżyseria: Giuseppe De Santis
story: Giuseppe De Santis, Carlo Lizzani, Gianni Puccini
scenariusz: Corrado Alvaro, Giuseppe De Santis, Carlo Lizzani, Carlo Musso, Ivo Perilli, Gianni Puccini

Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Historia kina pokazuje, że aby stworzyć w kinie nową jakość trzeba najpierw być krytykiem filmowym narzekającym na poziom kinematografii. Tak narodziła się francuska Nowa Fala, którą współtworzyli redaktorzy czasopisma Cahiers du Cinema. Tak również narodził się neorealizm włoski, który reprezentowali krytycy z magazynu Cinema uformowanego w 1936. Wśród redaktorów pisma byli: Giuseppe De Santis, Carlo Lizzani i Gianni Puccini, współtwórcy jednego z najbardziej popularnych dzieł nurtu. Mowa o Gorzkim ryżu z 1949. To rzadkość, by neorealistyczny film odniósł sukces kasowy. Dlatego krytycy kręcili nosem, bo oni zawsze podejrzliwie patrzą na filmy, które zdobywają uznanie masowej publiczności.