16/16, czyli 16 filmów w 2016 roku. Podsumowanie.


Miniony rok zapamiętam dobrze, bo - po pierwsze - wróciłem do intensywnego pisania recenzji i artykułów. A to za sprawą dołączenia do redakcji film.org.pl. Po drugie - za sprawą innego portalu (kinomisja.pl) relacjonowałem festiwal kina azjatyckiego, co było dla mnie nowym, pozytywnym i inspirującym doświadczeniem. Te dwa powody wystarczą, by uznać poprzedni rok za udany. Nawet mimo tego, że najlepsze filmy jakie obejrzałem w ubiegłym roku to starocia. Nowości, na które trafiłem, nieczęsto mnie zachwycały, ale nie było też wielkich rozczarowań.

Straż przyboczna. Za garść ryō.

Yôjinbô (1961 / 110 minut)
reżyseria: Akira Kurosawa 
scenariusz: Akira Kurosawa (także fabuła) & Ryûzô Kikushima

Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Most pomiędzy Wschodem a Zachodem, który Kurosawa budował przez dekadę, osiągnął na początku lat sześćdziesiątych punkt zwrotny. Yôjinbô, czyli Straż przyboczna, to nie tylko klasyk samurajskiego kina, ale i prekursor spaghetti westernu. W końcu początek tego włoskiego nurtu datuje się na rok 1964, kiedy to Sergio Leone ukończył film Za garść dolarów. Był to nie tyle remake dzieła Kurosawy, co raczej plagiat, bo producentom nie chciało się płacić za wykorzystanie pomysłów ze scenariusza napisanego wspólnie przez Kurosawę i Ryûzô Kikushimę. Doszło do procesu sądowego, który wygrali Japończycy, tym samym zarabiając więcej na włoskim westernie - produkcji, jak się okazało, bardziej dochodowej od japońskiego pierwowzoru.

Le Clan des Français. Francuskie kino gangsterskie


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Wielu krytyków i filmoznawców żywi przekonanie, że seria francuskich filmów gangsterskich to efekt popularności amerykańskich czarnych kryminałów. Wydaje mi się, że to jednak niezbyt celne spostrzeżenie. W końcu to Francuzi byli pierwsi. Nie tylko wynaleźli kino i zorganizowali pierwszy publiczny pokaz ruchomych obrazów, ale także stworzyli pierwszy w historii film kryminalny. Pięciominutowe dziełko o prostym tytule Historia pewnej zbrodni (Histoire d'un Crime) powstało dla wytwórni braci Pathé. Filmik zrealizował w 1901 roku Ferdinand Zecca. Obserwujemy w nim mężczyznę, który zabija właściciela mieszkania, by dobrać się do jego sejfu. Szybko zostaje aresztowany i osadzony w więzieniu, gdzie przypomina sobie iż niegdyś był zwykłym człowiekiem, dzielącym czas między pracę i rodzinę. W zakończeniu jego głowa zostaje ścięta gilotyną.

Ziarnka piasku. 50 lat od premiery

tytuł oryginalny: The Sand Pebbles
premiera: 20 grudnia 1966
czas trwania: 180 minut
reżyseria: Robert Wise
scenariusz: Robert Anderson na podst. powieści Richarda McKenny

Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Dokładnie pół wieku temu amerykańska publiczność mogła podziwiać Steve'a McQueena w jedynej kreacji wyróżnionej oscarową nominacją. Po upływie tych pięciu dekad Steve McQueen, choć zmarł już 36 lat temu, wciąż jest pamiętany, ale raczej za inne filmy. Czas nie obszedł się łaskawie z Ziarnkami piasku (1966), które do dziś pozostają w cieniu innych produkcji z udziałem wspomnianego aktora, a także innych filmów Roberta Wise'a. A przecież z tego obrazu reżyser tak bardzo był dumny, że zorganizował po latach przyjęcie dla członków ekipy. Realizowany w Hongkongu i na Tajwanie przez wiele miesięcy, kosztujący dwanaście milionów dolarów i trwający trzy godziny spektakl jest już dziś jak ziarnko piasku lub kropla wody - nic nie znaczącym drobiazgiem w blockbusterowej powodzi zalewającej ekrany kin.

Silver River. Kariera i upadek „króla srebra”

(1948 / 110 minut)
reżyseria: Raoul Walsh
scenariusz: Stephen Longstreet, Harriet Frank Jr na podst. powieści Stephena Longstreeta

Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

W klasycznym okresie hollywoodzkim western był jednym z najpopularniejszych gatunków filmowych. Bliskość odpowiednich plenerów (rezerwaty, rancza, kaniony) i multum atrakcyjnych motywów ukrytych na kartach amerykańskiej historii zachęcały wielu filmowców do realizacji westernów. Wśród mistrzów gatunku wymienia się dzisiaj Johna Forda, Howarda Hawksa, Anthony'ego Manna i Sama Peckinpaha, ale zapomina się o Raoulu Walshu, jednym z najpopularniejszych i najbardziej aktywnych reżyserów swoich czasów. Ten jednooki, ale bardzo sprawny, fachowiec stworzył wiele znakomitych dzieł, najlepsze rezultaty osiągając w kinie gangsterskim (Burzliwe lata dwudzieste, High Sierra, Biały żar) i właśnie w westernie.

Pustka. Bogart jak dynamit

In a Lonely Place (1950 / 94 minuty)
reżyseria: Nicholas Ray
scenariusz: Andrew Solt na podst. powieści Dorothy B. Hughes i adaptacji Edmunda H. Northa

Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

W latach czterdziestych Humphrey Bogart zagrał tyle świetnych ról, że nie musiał już niczego udowadniać. Tym bardziej, że rola w przygodowym westernie Skarb Sierra Madre (1948) Johna Hustona dobitnie pokazała, że nie tylko w rolach cynicznych twardzieli i kochanków sprawdza się idealnie. Znakomicie potrafił się odnaleźć także w rolach na wpół szalonych, gubiących gdzieś po drodze skrupuły i zasady przyzwoitości. W Pustce Nicholasa Raya o postaci Bogarta mówi się, że jest jak dynamit - w końcu musi wybuchnąć. I właściwie trudno sobie wyobrazić innego aktora w tej roli. Napięcie w filmie Raya polega właśnie na tym, że czeka się cały czas na ten moment, kiedy główny charakter wreszcie wybuchnie.

Pięć smaków, cztery publikacje


Druga połowa listopada upłynęła mi na współpracy z serwisem Kinomisja, dla którego relacjonowałem 10. edycję festiwalu kina azjatyckiego, odbywającego się w Warszawie. Otrzymałem taką propozycję od Marcina Zembrzuskiego, redaktora naczelnego Kinomisji. W efekcie tej współpracy powstały cztery publikacje.

Żółte piętno szaleństwa. 10 włoskich gialli


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Najciekawsze w kinematografii jest obserwowanie jej rozwoju od początku do współczesności. To jak przyglądanie się dorastaniu dziecka, które badając wzrokiem i słuchem rzeczywistość kształtuje swój charakter, uczy się komunikacji, korzystania z techniki i literatury, ale też odnajduje w sobie pokłady wrażliwości dzięki muzyce i sztuce. Kino współczesne jest potomkiem starego kina - ma ono własny charakter, który wykształcił się dzięki doświadczeniu i kreatywności ojców i dziadków.

Podstawowa edukacja dziecka opiera się na nauce czytania i interpretowania dzieł literackich. Kino w swojej obecnej formie to również efekt czytania książek. Literatura inspirowała filmowców od samego początku i to z niej reżyserzy i scenarzyści uczyli się opowiadać historie, kreować bohaterów, tworzyć konflikty i rozwiązywać je. Szybko dostrzeżono, że kino pozwala na coś więcej niż opowiadanie historii. Sięgnięto więc po elementy charakterystyczne dla teatru: aktorstwo, scenografię i kostiumy. Skoro mamy już scenariusz, scenografię i aktorów to nie pozostaje nic innego jak wykorzystać teraz możliwości kamery i montażu, które najbardziej odróżniają kino od innych form sztuki, nadają mu indywidualnego charakteru.