Southern Gothic. 6 dróg na Południe


Lato. Pora wymarzonych urlopów i nieznośnych upałów. Dni są długie i gorące, noce krótkie, lecz duszne, a mózg gotuje się tak, że trudno zebrać i poukładać myśli. Bezchmurne niebo często nawiedzają burzowe chmury, słychać złowieszcze grzmoty, deszcz leje jak z cebra. W relacjach między ludźmi jest podobnie - niezakłócany przez długi czas względny spokój może gwałtownie zmienić się we wściekłość i wrzask. Na gorąco-burzową porę roku przygotowałem (z dwojgiem gustopodobnych znajomych) zestawienie filmów zaliczanych do nurtów Southern Gothic lub Hixploitation.

Twins of Evil

(1971 / 87 minut)
reżyseria: John Hough
scenariusz Tudora Gatesa inspirowany Carmillą Josepha Sheridana Le Fanu

Jeszcze zanim opublikowano Draculę irlandzkiego pisarza Brama Stokera jego rodak Sheridan Le Fanu w krótkiej formie literackiej opowiedział o wampiryzmie dotykającym postać kobiecą. Opowiadanie zatytułowane Carmilla nie jest wprawdzie pierwszym utworem podejmującym ten temat (wcześniej była chociażby ballada Goethego Narzeczona z Koryntu), ale to właśnie ono stało się popularnym źródłem, z którego czerpali w kolejnym stuleciu filmowcy. Zrealizowane pod szyldem brytyjskiej wytwórni Hammer trzy filmy z lat 1970-71 - The Vampire Lovers, Lust for a Vampire, Twins of Evil - tworzą tak zwaną Trylogię Karnstein i są próbą ratowania podupadającej wytwórni. Niestety, polityka firmy i zbytnia zachowawczość nie pomogły w konkurowaniu z mocnym kinem ówczesnej epoki. Na szczęście krytyczne oceny pierwszych dwóch filmów nie przeszkodziły w powstaniu dzieła, które okazało się miłą niespodzianką.

Komedianci

Les Enfants du Paradis (1945 / 190 minut)
reżyseria: Marcel Carné
scenariusz: Jacques Prévert

Trudno w to uwierzyć, ale ten monumentalny film powstał w okupowanej przez Niemców Francji. Dużym problemem było wtedy zdobycie odpowiednich materiałów i funduszy na realizację dzieła filmowego, szczególnie tak ambitnego i eskapistycznego zarazem. Gdy jednak film wszedł na ekrany kraj był już wyzwolony. Premiera okazała się doskonałym symbolem triumfu takich wartości jak cierpliwość, hart ducha, poczucie obowiązku. Międzynarodowa Nagroda Krytyków na Festiwalu w Wenecji dla Marcela Carné i nominacja do Oscara za scenariusz dla Jacquesa Préverta z pewnością pomogły filmowi zaistnieć na światowym rynku. Dzieło uznawane jest za najwybitniejszą produkcję w historii kina francuskiego. I ja nie zamierzam z tym polemizować. Jest to więc kolejna euforyczna recenzja.

Ludzie za mgłą

Le Quai des Brumes / Port of Shadows (1938 / 90 minut)
reżyseria: Marcel Carné
scenariusz: Jacques Prévert na podst. powieści Pierre'a Mac Orlana

Na pytanie „Czy kochasz życie?” pada odpowiedź „Ma swoje momenty”. W tym prostym dialogu zawiera się właściwie wszystko, co charakteryzuje nie tylko pewną tendencję w historii francuskiego kina, ale wszystko to, czym kino jest w istocie - uchwyceniem w kadrze momentów, pięknych i wzruszających, fascynujących i depresyjnych. Nurt reprezentowany przez Marcela Carné nazwano realizmem poetyckim i to już mówi wszystko na temat filmu, będącego przedmiotem niniejszej recenzji. Realizm i poezja to pojęcia sprzeczne, tak jak pesymizm i optymizm, nikczemność i przyzwoitość. Ludzie za mgłą to przykład takiego dwustronnego spojrzenia na świat. Jednym okiem widzimy - niczym malarz - wizualne arcydzieło, drugim - jak żołnierz - rysujemy rzeczywistość w ciemnych barwach.

Przedwczesny pogrzeb

The Premature Burial (1962 / 81 minut)
reżyseria: Roger Corman
scenariusz: Charles Beaumont, Ray Russell na podst. opowiadania Edgara Allana Poe

„Nieznośny ucisk płuc, duszące wyziewy wilgotnej ziemi, wpijanie się rąk w pośmiertne całuny, nieubłagana cieśń szczupłego pomieszczenia, mrok wiekuistej nocy, cisza jak ogłuszające morze, niewidzialna wprawdzie, lecz dająca się wyczuć obecność robaka-zwycięzcy. W XIX wieku w medycynie dokonano wiele przełomów, ale wciąż panowała społeczna trwoga wywołana lękiem przed pochowaniem za życia. Bohater noweli Edgara Allana Poe obawia się paroksyzmu kataleptycznego. To zesztywnienie całego ciała - stan przypominający zgon. Odór gnijącego trupa powoduje, że pogrzeb przygotowywany jest zwykle pospiesznie. Strach ogarnia człowieka na samą myśl, że faktycznie dochodziło wielokrotnie do takich przedwczesnych pochówków.

Vincent - The Price of Fear



Głos, który elektryzował miliony widzów i słuchaczy. Dwudziestowieczne wcielenie Edgara Allana Poe. 
> KUBA HACZEK
Szlachecki manieryzm, czarujący głos i sadystyczne spojrzenie, czyli legenda o człowieku, który dobrze czuł się w towarzystwie pająków, nietoperzy i szczurów.
> MARIUSZ CZERNIC 
Zaprzeczenie płycizny i przeciętniactwa, zawsze w syndromie sztokholmskim z własnym obłędem. Potrafił pokazać cierpienie.
> SIMPLY
The Blog That Screamed i Panorama Kina zapraszają na świętowanie 105. rocznicy urodzin Vincenta Price'a (27.05.1911 - 25.10.1993).

Wikingowie. Rozdział 4A: Brat przeciw bratu

Vikings (2016 / 10 epizodów)
scenariusz: Michael Hirst

Dawna historia jest pełna zagadek i więcej w niej domysłów i wątpliwości niż wydarzeń, które można uznać za fakty. Dlatego nie mam problemu z tym, że twórcy serialu na czele z Michaelem Hirstem odbiegają od tego, co na podstawie nordyckich sag i archeologicznych badań wywnioskowali historycy. Zresztą autorzy od początku podkreślali, że w postaciach serialu połączyli cechy różnych osób, wymieszali też wydarzenia z różnych okresów, by obraz był pełniejszy. Oczywiście - filmowcom przyświecały też inne cele. Ważny był aspekt rozrywkowy - w końcu to serial przygodowy dla szerokiego grona odbiorców. Ważny był element zaskoczenia, który zostałby utracony, gdyby niewolniczo trzymano się Wikipedii.

Piraci. Rozdział 3: Bitwa o Nassau

Black Sails (2016 / 10 epizodów)
pomysł serii: Jonathan E. Steinberg, Robert Levine

Black Sails to przykład serialu, którego nie należy zbyt wcześnie skreślać, mimo iż nie wszystko jest w nim takie jak oczekiwano. Twórcy tej produkcji mają kilka asów w rękawie i dysponują nimi bardzo oszczędnie. Dla osób, które zachowały cierpliwość i nie opuściły przedwcześnie tego okrętu przygotowano miłe niespodzianki. Trzecia odsłona przygód kapitana Flinta nie ma właściwie słabych stron. Od pierwszego do ostatniego odcinka - pełen zachwyt. W związku z powyższym bitwę morską pomiędzy Piratami i Wikingami wygrywają w tym roku ci pierwsi, bo najeźdźcy z Północy nieoczekiwanie tracą impet, podnosząc się na równe nogi dopiero w finale sezonu. Piraci z niezbyt imponującego przeciwnika zmienili się w potęgę, zdolną wygrywać z najlepszymi.